Szpiedzy GRU i KGB

Lista rosyjskich dyplomatów, w rzeczywistości szpiegów, oficerów wywiadu wojskowego GRU, Służby Wywiadu Rosji (KGB) oraz FAPSI, służby koordynującej działalność rosyjskiego wywiadu elektronicznego, obejmowała 23 nazwiska.

Znajdowali się na niej między innymi

1.Aleksander Poroszin, attaché wojskowy,

2.Aleksander Prichopdko, zastępca attaché wojskowego,

3.Aleksander Wasilcow

4. Walerij Cyganow, radcy w ambasadzie rosyjskiej w Warszawie,

5. Nikołaj Wasiliew, pierwszy sekretarz ambasady,

6. Witkor Kaługin i

7. Aleksander Owodow, zastępcy przedstawiciela handlowego,

8. Walerij Burienkow, sekretarz radcy ambasady,

9. Władimir Siemienow, pierwszy sekretarz ambasady,

10. Siergiej Charczew, ekspert przed- stawicielstwa handlowego,

11. Elferius Kasztallanowas, sekretarz wydziału konsularnego,

12. Nikołaj Prilepa, konsul w Krakowie,

13. Walery Szwiec, konsul generalny w Poznaniu,

14. Andriej Woroblew, konsul w Szczecinie,

15. Grigorij Jakimiszyn, drugi sekretarz ambasady w Warszawie,

16. Jurij Kaszlew, były ambasador Rosji w Polsce,

17. Oleg Brykin, konsul rosyjski w Polsce.

kgb

Listę szpiegów uzupełniało zestawienie 28 kolejnych „dyplomatów” – „szpiegów prawdopodobnych”. Sercem i mózgiem rosyjskiej agentury w Polsce był Jurij Kaszlew, rosyjski ambasador w Polsce, dysponujący rozległymi kontaktami wśród polityków z nieomal wszystkich partii politycznych w Polsce.

Oficerowie ci byli specjalistami nie tylko w zbieraniu informacji, ale także w dezinformacji, prowokacjach, które miały psuć obraz Polski na Zachodzie, czy też w grach operacyjnych, które miały być użyteczne dla konkretnych celów rosyjskiej polityki. Jak polskie władze reagowały na działalność tak rozbudowanej siatki szpiegowskiej?

Otóż do momentu naszej publikacji nie reagowały prawie wcale, w ogóle nie przeciwdziałając agenturalnej, rosyjskiej działalności w Polsce.

Na wniosek polskich specsłużb wydalono tylko jednego rosyjskiego dyplomatę, o nazwisku Łomakin, podejrzanego o działalność szpiegowską, który kontaktował się z Markiem Zielińskim, Polakiem skazanym za szpiegostwo na rzecz Rosji. Łomakinowi dano 48 godzin na opuszczenie terytorium RP. Wyjechał po 24 godzinach, ale na jego miejsce przyjechał inny oficer GRU, Aleksander Poroszin, oficjalnie attaché wojskowy.

Do obserwacji polski kontrwywiad przeznaczył pięć samochodów, na wypadek, gdyby Rosjanie rozdzielili się. Tymczasem o spodziewanej porze z ambasady wyjechało, nieomal jednocześnie, jedenaście samochodów. Ci, którzy mieli być obserwowani, mogli być w każdym z nich. W podobnych sytuacjach oficerowie kontrwywiadu byli bezradni, nawet jeśli ich przełożeni mieli szczera wolę, by powierzone zadani na odcinku rosyjskim wykonać szczerze. A często nie mieli…

Z zebranych przez nas informacji wynikało, że Rosjanie mieli swoich ludzi w Warszawie zainstalowanych w najważniejszych kluczowych ministerstwach, ze szcze- gólnym uwzględnieniem Ministerstwa Obrony Narodowej.

kgb2

Rosyjska agentura w Polsce nie ograniczała się tylko do jakiejś konkretnej dziedziny życia w Polsce – zbierali dane o wszystkim, co się działo w naszym kraju, od gospodarki po politykę, od życia towarzyskiego elit politycznych, biznesowych i naukowych po informacje dotyczące Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i zwłaszcza Ministerstwa Obrony Narodowej. Tutaj rosyjska agentura było ulokowana szczególnie głęboko.

Po naszej publikacji nastąpił krótkotrwały wstrząs – siedemnastu rosyjskich „dyplomatów”-szpiegów wyrzucono z Polski, dając im na opuszczenie nasze- go kraju 48 godzin, a w rewanżu Rosjanie wydalili z Moskwy dokładnie tylu samo dyplomatów polskich, z 48 godzinnym nakazem opuszczenia terytorium Federacji Rosyjskiej.

Z moich informacji wynikało, że wkrótce sytuacja wróciła do „normy” – w miejsce wyrzuconych oficerów GRU przyjechali inni „dyplomaci”-agenci GRU, którym już nikt w „pracy” nie przeszkadzał – i wszystko pozostało po staremu.

Kiedy pytałem informatorów o motywy przekazania materiałów o rosyjskiej agenturze w Polsce, usłyszałem: „opinia publiczna powinna być poinformowana o szpiegowskiej działalności Rosjan. Polskie władze nie wykazują najmniejszej woli, by tę działalność powstrzymać”…

kgb3

III RP z jej pseudoelitami i załganymi decydentami, mającymi pełne gęby wyświechtanych frazesów jawiła mi się, niczym kraj opisany w „Potopie” Henryka Sienkiewicza, przedstawiony w rozmowie Bogusława Radziwiłła z Andrzejem Kmicicem: „Polska to wielkie czerwone sukno, trzeba rwać, by jak najwięcej pozostało w rękach, a reszta jest bez znaczenia”… ”

( Słuchajcie martwię się o swoją rękę i nogę, nie mogę przez to spać, ale jeszcze bardziej martwi mnie sprawa Polski, dlatego muszę wydać 3 kluczowe dla wiedzy każdego człowieka książki : NWO : Broń przeciwko ludziom, NWO : Historia, NWO : Informacje. )

Reklamy