Juliusz Paetz i STASI

Juliusz Paetz i STASI

” … Na tym właśnie polegała cała perfidia tych ludzi, którzy potrafili wykorzystać cudzą uczciwość i rzetelność do tylko sobie znanych celów. Informacje, mające pomóc Jurkowi Morawskiemu w realizacji zadania, przekazano przez oficera WSI oraz za pośrednictwem Jerzego Wójcickiego, byłego ministra energetyki w PRL, który był kuzynem Morawskiego.

W tym celu zorganizowano spotkanie operacyjne z Wójcickim, z którym także już wcześniej prowadzony był przez WSI dialog operacyjny i którego zakwalifikowano jako OZI „Rektor”.

Dokumenty dotyczące biskupa Paetza udało się pozyskać Jurkowi Morawskiemu z Instytutu Gaucka, kanałami informacyjnymi „Gazety Wyborczej”, w której zatrudniona była jego żona, Irena.

Oficjalnie operacja pozyskania dokumentów dotyczących Paetza została zakwalifikowana przez WSI jako przeciwdziałanie potencjalnej prowokacji obcych służb specjalnych, które mogły mieć na celu skompromitowanie Polski w oczach opinii międzynarodowej.

pe

W rzeczywistości jednak dokumenty te zostały wykorzystane jako źródło nacisku na biskupa. Dla WSI istotne było, kto może posiadać wiedzę na temat ewentualnych związków Juliusza Paetza ze STASI i kto mógłby poszerzyć informacje odnośnie tych związków. Usiłowano potwierdzić, czy wiedzą taką dysponują służby rosyjskie bądź czy w przeszłości wiedzą taką dysponowała Służba Bezpieczeństwa.

Weryfikację tych założeń usiłowano przeprowadzić przy pomocy kontaktów towarzyskich Wójcickiego z wysokimi oficerami byłej SB, między innymi poprzez generała Henryka Dankowskiego.

Wiedza ta była WSI niezbędna do zastosowania skutecznego szantażu na bi- skupie Juliuszu Paetzu. Ostatecznie szantaż się nie powiódł. Paetz odmówił kooperacji z WSI, w efekcie czego informacje o nim zostały ujawnione opinii publicznej. Kluczową rolę w operacji szantażu na arcybiskupie odegrał pułkownik Leszek Tobiasz – który podobnymi operacjami zajmował się „od zawsze”.

Był zaangażowany między innymi w sprawę ojca Hejmo oraz nieudaną próbę zdyskredytowania biskupa Michalika, odnośnie którego próbował zdobyć informacje potwierdzające jego rzekomą współpracę z SB. Takimi i podobnymi działaniami pułkownik Leszek Tobiasz parał się od lat, niszcząc życie wielu ludzi, zajmując się inwigilacją kościelnych hierarchów i posługując przy tym metoda- mi szantażu i podstępu.

A przecież to był tylko drobny fragment jego „twórczej” działalności, która obejmowała szpiegowanie, intrygi, kombinacje operacyjne i pomawianie ludzi o czyny, których nigdy nie popełnili. Z tego zresztą między innymi powodu Tobiasz był ścigany przez warszawską prokuraturę garnizonową…

Mogliby coś na ten temat powiedzieć kapitan Piotr Jasiak i major Sławomir Krawczyk, dwaj oficerowie kontrwywiadu wojskowego, którym Tobiasz zniszczył życie. W 2006 roku pomówił tych dwóch nieszczęśników, zajmujących się tak zwanym odcinkiem rosyjskim, o po- pełnienie bardzo poważnego przestępstwa i podejrzane kontakty z rosyjskimi specsłużbami.

Informacja spowodowała w ich życiu spustoszenie, pomówienia Tobiasza odczuli boleśnie. W efekcie jeden z oficerów znalazł się w szpitalu w Aninie na operacji serca, drugiemu omal nie rozpadła się rodzina.

Zbadanie zarzutów autorstwa pułkownika przez Wojskową Prokuraturę Garnizonową trwało rok i wykazało ich całkowitą bezpodstawność. Doprowadziło to do wszczęcia sprawy o sygnaturze akt Pg. Śl. 269/06, w której obaj pomówieni oficerowie uzyskali status pokrzywdzonych. Teraz to Tobiasz był ścigany, a śledztwo Wojskowej Prokuratury Garnizonowej prowadzone przez prokuratora Zbigniewa Badelskiego, skierowane przeciwko Tobiaszowi, szybko zbliżało się do końca. „

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s